Styl i moda

Wywiad z Marina Nine

Marina Devyatova wyróżnia się na naszej scenie. Wybrała niezwykły kierunek dla siebie - folk i nie boi się eksperymentować w muzyce. W rozmowie z nami opowiedziała wiele ciekawych rzeczy - od swojego muzycznego dzieciństwa po plany na przyszłość.

- Marina, wybrałeś kierunek, który nie jest typowy dla pięknej dziewczyny w show-biznesie - folk. Dlaczego? Może po prostu nie być jak inni?

- Chodzi o to, że nie musiałem specjalnie wybierać, bo piosenka ludowa zawsze brzmiała w naszym domu. Dziś jestem bardzo wdzięczny mojemu ojcu za to, że dał mi trochę rozumu i pokazał mi drugą stronę medalu "trzy uwagi". Po pierwsze, mówiąc mi: "Ponieważ nosisz moje nazwisko, musisz być osobą wykształconą". I kiedy pojawiło się pytanie o wykształcenie, mój ojciec poradził mi, bym ukłonił się akademickim wokalom, ponieważ jest to poważny kierunek, istnieje możliwość wyjazdu za granicę, śpiewania w Metropolitan Opera, udania się tam na staż. To znaczy, żebym stała się tak stabilną aktorką. Piosenka ludowa jest mi bliska, jestem bardzo energiczną osobą, a wszystko, co wiąże się z pieśnią ludową, zwłaszcza pieśnią domową, jest dla mnie szalenie droga.

I o tym, co dzieje się teraz na scenie ... Myślę, że pewnego dnia dojdziemy do tego, że nasze show odmiany nieco poprawi swoje podejście do piosenki ludowej, że kiedyś piosenka ludowa stanie się formatem. Chociaż zawsze mówię w moich wystąpieniach (zwłaszcza gdy młodzi ludzie siedzą w sali), że tak długo, jak żyje Rosjanin, będzie piosenka ludowa na ziemi, i to zawsze będzie sformatowane, ponieważ ludzie to wiedzą. Myślę, że powołanie pieśni ludowej "unformat" jest co najmniej błędem. Format jest zwykle pojęciem tymczasowym, popularnym i "sformatowanym", wykonawcy zmieniają się bardzo często, ponieważ mody zmieniają się, a ludowa piosenka jest zawsze żywa.

- Ogromną częścią twojej edukacji była szkoła muzyczna, a to bardzo ciężka praca. Udało ci się to skończyć. Nie było poczucia zagubionego dzieciństwa?

- Oczywiście, kiedy uczyłem się w szkole muzycznej, zatrudnienie było ogromne, aw niektórych miejscach istniało pragnienie, aby rzucić wszystko. Chciałem iść, ale musiałem to zrobić.

- Pochodzisz z artystycznej rodziny? Niewątpliwie wpłynęło to w jakiś sposób na twoją formację ... Kim naprawdę chciałeś się stać?

- Chciałem mieć wszystkie zawody na raz. Moja starsza siostra Katerina i ja często bawiliśmy się w dzieciństwie - byłem sprzedawczynią, nauczycielką, pielęgniarką ... Poza tym odbywały się też rodzinne koncerty na wakacjach: czytaliśmy wiersze, tańczyliśmy, Katerina grała na fortepianie, a ja śpiewałem. Tak właśnie pamiętam, nasza najbardziej ulubiona piosenka, po prostu mega-hit, brzmiała: "Dzieciństwo, dzieciństwo, gdzie biegasz"! Zorganizowaliśmy salę koncertową, w której była "strefa VIP", siedziała publiczność, zawsze miała kwiat na każdym stołku, tak, że pod koniec występu ktoś musiał je zaprezentować (śmiech). Nawet wtedy, można powiedzieć, twórczość osobowości twórczej i zamiłowanie do działalności koncertowej zaczęły się pojawiać. Mając około 12-13 lat, mój ojciec zabrał mnie ze sobą na miejsca koncertów i wtedy obudziło we mnie okropne pragnienie bycia artystą. To jak narkotyk, nie da się wyjaśnić, dlaczego tak się tam ciągnie i nie możesz już bez niego żyć ... Później, kiedy pojawiła się kwestia wyboru zawodu, niektórzy z moich krewnych powiedzieli, że powinienem zostać prawnikiem, a mój tata krzyknął: u niej, która z jej prawnika? Za jej scenę płacze! Dla mnie sam proces wyboru jest bardzo bolesny, bardzo dziękuję ojcu za zabranie mnie i zabranie mnie do szkoły muzycznej. Cała decyzja została podjęta.

- Widać, jaką rolę odegrał w twoim życiu tata!
Punktem zwrotnym kariery prawdopodobnie jest udział w projekcie "Artysta ludu-3"? Jak się tam dostałeś?

Przed "Artystą ludu" zwyciężyłem w ogólnorosyjskim konkursie wykonawców pieśni ludowych. Ippolitova-Ivanova, brała udział w międzynarodowym konkursie "Słowiański Bazar" ... Śpiewała w zespole ludowym "Indrik-bestia". Muzycy zebrali folklor regionu zachodniego i dokonali fatalnych aranżacji, używając instrumentów dętych etnicznych. To był eksperyment, a udział w tym wszystkim był dla mnie niezwykle interesujący. A my, nawiasem mówiąc, na "Inwazja", na "Skrzydła" działał! Ale wciąż byli w pewnym sensie: powiedzieli nam, że byliśmy niesformatowani. Poszedłem do obsady "People's Artist-3", po pierwsze, z chęci udowodnienia, że ​​ta muzyka, muzyka ludowa, jest bardzo "sformatowana", że musi być odważnie wykorzystana w radiu i telewizji. Chociaż po raz pierwszy przybyłem do Jewgienij Fridlyand, który wybrał mnie, ukryłem, że uczę się w Gnesince na wydziale śpiewu ludowego. Teraz trochę tego żałuję, chociaż w końcu wszystko potoczyło się!

-Często musiałeś stawić czoła odrzuceniu swojego niezrównoważonego stylu muzycznego? Nie chcesz iść na łatwiznę i śpiewać jak wszyscy inni?

Jestem na dobrej drodze. Jeśli nie każdy lubi moją pracę, to nie możesz słuchać. Każda osoba ma wybór. Rozumiem, że w Rosji jest jeden wielki problem - ludzie nie znają swojej kultury piosenek. I ta kultura musi zostać zaszczepiona przez masy, co ja.

- Teraz niewiele osób skupia się tylko na jednym kierunku. Czy robisz coś innego niż śpiewanie?

- Oprócz śpiewu, działam również jako nauczyciel muzyki, a czasami też prowadzę. Entertainer - to mój wielki zbieg okoliczności. Wszystko zaczęło się od tego, że poproszono mnie o jedno wydarzenie i powiedzieli: jest to konieczne. Nie wiedziałem, czy to zadziała, ale wszystko poszło dobrze. To było dość trudne. Oczywiście bardziej interesujące dla mnie jest występowanie na scenie jako aktorka. A entertainer to raczej hobby. Ponieważ nie pochodzi z natury.

- Będziesz śpiewał całe życie? A może chcesz zrobić coś innego?

- Dokonałem już wyboru i nie widzę innego sposobu dla siebie. Być może w przyszłości będziesz chciał zmienić kurs, ale tylko dla ogólnej erudycji. Mimo to muzyka jest moim życiem.

- A co do reszty, czy możesz spędzić czas w swoim intensywnym życiu? Jak go spędzasz? Czy lubisz podróżować?

Oczywiście, uwielbiam to, aw pracy muszę dużo podróżować. W zeszłym roku odpoczywałam na Malediwach we Francji, w Indiach. Te dwie wycieczki były na odpoczynek, Francja - działa. Każdy kraj jest specyficznym klimatem i państwem. W Indiach są to treści duchowe, we Francji - kulturowe, a na Malediwach - fizyczne. Każdy kraj jest piękny i interesujący na swój sposób. W najbliższej przyszłości planuję udać się na wyspę Bali.

-Co jest na osobistym froncie?

Na osobistym froncie wszystko jest piękne.

- Czy masz jakieś lekarstwa na bluesa?

- Dla mnie jedyny środek - samotność. Jest to pewne lekarstwo na zmęczenie i stres. Nawet lepiej, jeśli uda ci się być w tej chwili w naturze.

- Jakie były najbardziej niezwykłe podłuki?

- Najbardziej niezwykłe prezenty to dla mnie rzeczy robione przez ludzi własnymi rękami. Niosą naprawdę duży ładunek ciepła i energii.

- Teraz, podczas kryzysu, wielu ludzi narzeka, że ​​jest mniej koncertów, opłat, co możesz powiedzieć na ten temat?

- Jeśli chodzi o wszystkie te historie z globalnym kryzysem, staram się o nich nie myśleć. Udaje mi się stale przebywać na terytorium, w przestrzeni muzyki, a nie gospodarki. A trudności z tym związane mnie nie dotyczą.

- Twój przepis mądrości?

Napisałbym to tak: X = A + B + C

Sukces X w życiu
A-robota
In-rest
C-zdolność do trzymania buzi

- Niezwykłe!
Co myślisz o tym czasopiśmie?

- Bardzo nietypowa nazwa magazynu (uśmiech)

- Czego życzyłbyś czytelnikom "Zaklęć"?

- Drodzy czytelnicy tej cudownej publikacji, zawsze pozostańcie piękni i energiczni, nie traćcie rytmu, zdrowia, uczuć ironii i współczucia. Wieczna miłość do ciebie i niezwykła lekkość w życiu !!!

- Marina, bardzo dziękuję za takie piękne słowa! I życzę sukcesów, twórczych odkryć i szczęścia! Dziękujemy za poświęcenie czasu, aby odpowiedzieć na nasze pytania!

Obejrzyj wideo: Marina Łuczenko-Szczęsna: Jestem trudna, lubię mieć kontrolę WYWIAD #1 (Luty 2020).

Загрузка...